‚Jesteś pierdolonym debilem, bo doprowadziłeś mnie do tego stanu, że nie zasnę bez Twojego zdjęcia. Myślę o Tobie ok. 50 minut na godzinę, a pozostały czas staram się o Tobie nie myśleć.
Albo o Tobie mówię, a gdy przestaję modlę się w duchu, aby ktoś zaczął o Tobie mówić z własnej woli. Nie wiesz, że bije mi szybciej serce, gdy wyświetlam Twoje wiadomości.
Nie wiesz, że mam dobry dzień, gdy wyślesz mi coś częściej niż raz i uśmiechniesz się szerzej niż do przeciętnej koleżanki z pracy.
To cholernie ciężkie, że mimo wszystkich Twoich wad, dalej wieczorem chcę, abyś mi się śnił, zasypiam myśląc, którymi ulicami iść, żeby na Ciebie wpaść, a gdy o Tobie nie myślę, pomarańcze smakują zupełnie inaczej.
Uwielbiam drogi, którymi chodziliśmy razem – a nie było ich dużo,bo przecież to były przypadki i nienawidzę czasem i siebie, i Ciebie,za to, że jestem w pieprzonym martwym punkcie i żadne z nas nic z tym nie zrobi.
Będziemy tak tkwić, ja będę dla Ciebie koleżanką, a Ty będziesz sprawiał, że szybciej oddycham, gdy mówisz mi „cześć”, ale mimo wszystko warto mieć nadzieję, nie?
Nadzieja, zawsze ta kurwa w zielonej sukience.’
szok.szok.szok.
tylko że Ty mi nawet ‚cześć’ nie mówisz. ;] o uśmiechu nie wspominając. bo po co? lepiej udawać że się nie widzi i przejść zostawiając swój wzrok na podłodze. jak dziecko w podstawówce. a jak dorosnę to zostanę podłogą żebyś tylko się spojrzał. a jak dorosnę zostanę swetrem albo znajdę inny sposób żeby Cie przytulić.
A ten pieprzony los chyba mnie już nie lubi.ma mnie głęboko w dupie i zrobi wszystko żeby przypadkiem nasze relacje nie uległy polepszeniu. :]