środa, 27 grudnia 2017

kiedy mówię „nie”, kłamie całe moje jestestwo.

o grudnia 27, 2017 0 komentarze


Wiesz, czego nie znoszę? Jednej rzeczy tylko.Nadziei. Zawsze, kiedy jestem pewna, że coś się skończyło, że nie ma sensu, że spalone i pozamiatane, uspokajam się i spokojnie brnę do przodu. Wtedy ta kurwa przychodzi do mnie i z niewinnym uśmieszkiem mówi do mnie: „a może jednak…?” I rozpierdala mi wszystko na nowo.

‚-Dlaczego, pana zdaniem, prawdziwa miłość jest raną? Nie lepiej, żeby nie bolało?
-Może i lepiej. Lecz cóż poradzić, kiedy boli. Boli nas ten, kogo kochamy. Tak się objawia miłość, ta prawdziwa. Drżymy o tego kogoś drugiego, nie o siebie. Samo istnienie tej drugiej osoby wprowadza nas w stan nieustannego drżenia. Bojaźń i drżenie.’


drżę.

„Ktoś zabiera Cię kolejny raz... Gdy już czuje, że mogę Cię mieć”

ewidentnie słowo nadzieja nie powinno istnieć w moim słowniku…wyrzucam ją drzwiami a ona pcha się oknem i pewnie jutro czy pojutrze i tak wróci. zawsze wraca. A Ty zamiast ją zabrać, związać, zakopać, to jej pomagasz żeby tym oknem weszła…idiotyczne są te wszystkie moje próby zbliżenia się do Ciebie tak samo jak i te Twoje starania pokazania mi że wcale nie jestem Ci taka obojętna. I te nasze nieudolne próby rozmowy…najłatwiej rozmawia się z nieznajomymi,a najtrudniej z kimś kogo chce się poznać…w tym wypadku działa to chyba w 100%…Ale Ty nie możesz tak ciągle grać a ja ślepo udawać że Ci wierzę. Wznosić się na wyżyny żeby zaraz spać z hukiem. Przy Tobie każdy dzień jest jakąś pieprzona zagadka…

Popełnia błędy, czasami nie wie którędy ma iść,
gubi sie w sobie by potem odnaleźć siebie i wybrać jedno z wyjść.
Raz nieogarnięty, raz ogarnia wszystko,
zdobywa szczyty lub upada nisko.


apropo „let’s have some fun” to jak już się pan wybawi to pan wróci. I’ll wait.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

dostalam dziś od Ciebie- dawke szczęścia! ;)

o grudnia 18, 2017 0 komentarze
zachowuj się tak zawsze <3

poniedziałek, 4 grudnia 2017

NOTHING COMPARES TO Y O U

o grudnia 04, 2017 0 komentarze


„Nieodzywanie się i udawanie obojętności może doprowadzić do zachowań obsesyjnych.”


Wiesz, czasem chciałabym, żeby ktoś mnie wziął za rękę, tak mimochodem i bez podtekstów. Żeby uśmiechnął się lekko widząc mój zaskoczony wzrok, pogłaskał mnie po tej ręce i pocałował w policzek, a potem powiedział „Jesteś taka ważna.” I mogłabym wtedy z tym kimś pójść za rękę ulicami, ze świadomością, że mogę tak iść na koniec świata i dopóki trzymam tę dłoń, nic złego mnie spotkać nie może. Chciałabym, żeby ten ktoś usiadł koło mnie na kanapie, ubrany w ciepły, miękki sweter, przytuliłby mnie, pozwolił mi się wypłakać i porozmawiał ze mną, tak najgłębiej, najprawdziwiej, jak się tylko da. By zniknęła gdzieś cała sztuczność, całe udawanie, byśmy na moment byli jedynymi osobami na świecie. A to wszystko powinno być pozbawione jakiegokolwiek erotyzmu, pożądania, za to
wypełnione aż po brzegi zwyczajną ludzką czułością i miłością dla mnie jako dla osoby. A potem moglibyśmy się do siebie uśmiechnąć, wypić razem herbatę i usmażyć naleśniki. 
I wiesz co, chciałabym, by wszystko powyższe było o Tobie...




„Najprawdopodobniej nigdy się nie dowiesz jak boli, gdy na mnie nie patrzysz i gdy muszę odwrócić wzrok od twojej twarzy, nie patrzeć nawet kątem oka, abyś przypadkiem nie zauważył,jakie wywierasz na mnie wrażenie.”

 

. Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos