Wiesz, czego nie znoszę? Jednej rzeczy tylko.Nadziei. Zawsze, kiedy jestem pewna, że coś się skończyło, że nie ma sensu, że spalone i pozamiatane, uspokajam się i spokojnie brnę do przodu. Wtedy ta kurwa przychodzi do mnie i z niewinnym uśmieszkiem mówi do mnie: „a może jednak…?” I rozpierdala mi wszystko na nowo.
‚-Dlaczego, pana zdaniem, prawdziwa miłość jest raną? Nie lepiej, żeby nie bolało?
-Może i lepiej. Lecz cóż poradzić, kiedy boli. Boli nas ten, kogo kochamy. Tak się objawia miłość, ta prawdziwa. Drżymy o tego kogoś drugiego, nie o siebie. Samo istnienie tej drugiej osoby wprowadza nas w stan nieustannego drżenia. Bojaźń i drżenie.’
drżę.
„Ktoś zabiera Cię kolejny raz... Gdy już czuje, że mogę Cię mieć”
ewidentnie słowo nadzieja nie powinno istnieć w moim słowniku…wyrzucam ją drzwiami a ona pcha się oknem i pewnie jutro czy pojutrze i tak wróci. zawsze wraca. A Ty zamiast ją zabrać, związać, zakopać, to jej pomagasz żeby tym oknem weszła…idiotyczne są te wszystkie moje próby zbliżenia się do Ciebie tak samo jak i te Twoje starania pokazania mi że wcale nie jestem Ci taka obojętna. I te nasze nieudolne próby rozmowy…najłatwiej rozmawia się z nieznajomymi,a najtrudniej z kimś kogo chce się poznać…w tym wypadku działa to chyba w 100%…Ale Ty nie możesz tak ciągle grać a ja ślepo udawać że Ci wierzę. Wznosić się na wyżyny żeby zaraz spać z hukiem. Przy Tobie każdy dzień jest jakąś pieprzona zagadka…
Popełnia błędy, czasami nie wie którędy ma iść,
gubi sie w sobie by potem odnaleźć siebie i wybrać jedno z wyjść.
Raz nieogarnięty, raz ogarnia wszystko,
zdobywa szczyty lub upada nisko.
apropo „let’s have some fun” to jak już się pan wybawi to pan wróci. I’ll wait.
gubi sie w sobie by potem odnaleźć siebie i wybrać jedno z wyjść.
Raz nieogarnięty, raz ogarnia wszystko,
zdobywa szczyty lub upada nisko.
apropo „let’s have some fun” to jak już się pan wybawi to pan wróci. I’ll wait.
0 komentarze:
Prześlij komentarz